Dziś wiem, że ciało zawsze reaguje na to, czego nie da się unieść psychicznie. Wtedy jeszcze nikt mnie tego nie uczył.
Poznajmy się

O mnie: Agnieszka Stefaniak

Nie zaczęłam tej pracy dlatego, że to był dobry pomysł na zawód. Zaczęłam, bo przez wiele lat sama byłam dokładnie w miejscu, w którym dziś są moje klientki.
W miejscu zmęczenia, chaosu diagnostycznego, sprzecznych zaleceń i poczucia, że „robię wszystko jak trzeba, a i tak moje ciało nie działa”.
Moja droga zaczęła się od ciała, które musiało unieść za dużo Dorastałam w dużym napięciu emocjonalnym. Jako dziecko bardzo wcześnie nauczyłam się brać odpowiedzialność za innych i ignorować siebie. To wtedy moje ciało zaczęło „rosnąć”, jakby potrzebowało stać się większe i cięższe, żeby to wszystko udźwignąć.

Medycyna nauczyła mnie wiedzy. Choroba nauczyła mnie pokory

Studiowałam medycynę w Niemczech. Pracowałam w systemie, który jest uporządkowany, proceduralny i bardzo skuteczny — ale tylko w określonych ramach.
Kiedy sama zaczęłam chorować na Hashimoto i doświadczać objawów niedoczynności tarczycy, insulinooporności i chronicznego zmęczenia, zderzyłam się z tym samym, z czym dziś zderzają się moje klientki:
„Wyniki są w normie”, „taka pani uroda”, „proszę mniej jeść i więcej się ruszać”.
A ja wiedziałam, że to nie jest cała prawda.
Kiedy system nie łączy kropek, trzeba zrobić to samemu. Zaczęłam szukać głębiej i czytać zagraniczne publikacje oraz rozmawiać z lekarzami, którzy łączyli medycynę z szerszym spojrzeniem na człowieka.
Zrozumiałam, że jedzenie ma znaczenie, ale nie w oderwaniu od stresu, a hormony reagują na emocje i historię. Moje ciało w przeciążeniu nie potrzebuje kontroli, tylko bezpieczeństwa.
Dopiero kiedy przestałam walczyć z ciałem, a zaczęłam je rozumieć, zaczęły pojawiać się realne zmiany.

Dlaczego nie pracuję „dietami”?

Widziałam na sobie i na setkach kobiet, że: restrykcje często pogarszają objawy, schematy ignorują indywidualność, a siła woli nie reguluje hormonów. Dlatego dziś pracuję psychodietetycznie i holistycznie.
W swojej pracy łączę różne podejścia, bo wiem, że ciało nie działa w jednym systemie.
Punktem wyjścia są dla mnie zawsze wyniki badań — zarówno podstawowych, jak i rozszerzonych (m.in. tarczyca, insulina, gospodarka hormonalna, niedobory). To one pomagają zrozumieć, co dzieje się na poziomie fizjologicznym. Jednocześnie pracuję szerzej uwzględniając układ nerwowy, emocje i to, co często nie jest widoczne w wynikach.
Wykorzystuję w pracy elementy psychodietetyki, podejścia holistycznego oraz techniki wspierające regulację i rozluźnienie organizmu - w tym pracę z dźwiękiem (misy kryształowe, Rav Vast) oraz kamertony terapeutyczne.
Bliskie są mi także perspektywy, które pozwalają spojrzeć na zdrowie głębiej - jak Totalna Biologia czy medycyna chińska, które wplatam w proces tam, gdzie ma to sens. Nie opieram się na jednym schemacie. Dopasowuję sposób pracy do Ciebie i Twojego ciała.
To nie jest tylko moja praca - to jest moja misja.

Sama jestem w procesie i sama wciąż uczę się swojego ciała

Wiem, jak to jest bać się jedzenia, nie ufać swoim reakcjom i być zmęczoną bez „prawa” do zmęczenia. Dlatego w pracy z kobietami nie bagatelizuję objawów, nie upraszczam historii i nie zostawiam z zaleceniami bez wsparcia.
Tworzę bezpieczną przestrzeń, w której można w końcu przestać się spinać i zacząć słuchać siebie.
Jeśli czujesz, że to o Tobie...
Być może nie potrzebujesz kolejnej diety. Być może potrzebujesz kogoś, kto:
Połączy wszystkie kropki
Spojrzy na Ciebie całościowo
Będzie po Twojej stronie
Jeśli tak — zapraszam Cię do wspólnego działania. Twoje ciało nie jest Twoim wrogiem. Czasem po prostu nikt wcześniej nie nauczył Cię, jak je rozumieć.